- Kategorie:
Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2007
Dystans całkowity: | 2324.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 31 |
Średnio na aktywność: | 74.97 km |
Więcej statystyk |
Opatowice - Trestno - Blizanowice.
Poniedziałek, 21 maja 2007 | dodano: 21.05.2007
Opatowice - Trestno - Blizanowice. Powrót przez Wyspę Opatowicką:


Przed Mostem Bartoszowickim na wały, i przez Park Szczytnicki do pracy.
Domek, obiadek i... z Wiolą na małą przejażdżkę.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)


Przed Mostem Bartoszowickim na wały, i przez Park Szczytnicki do pracy.
Domek, obiadek i... z Wiolą na małą przejażdżkę.
Rower:
Dane wycieczki:
65.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wrocław - Mokronos Dolny -
Niedziela, 20 maja 2007 | dodano: 20.05.2007
Wrocław - Mokronos Dolny - Cesarzowice - Jaszkotle - Pietrzykowice - Baranowice - Bliż - Biskupice Podgórne - Małuszów - Krzyżowice - Bąki - Owsianka. Miałem dzisiaj chętkę na jakąś białą zupkę, więc sprawdziłem dystans od wjazdu do wyjazdu ze skrótu. "Zarabia" się na tym skrócie ok. 1400 m. :) Niewiele, ale zawsze coś, jak się jedzie w kiepską pogodę i tylko po pieczywko. ;) Dalej Pustków Żurawski - Solna - Ręków - Stary Zamek - Kwieciszów - Michałowice - Rogów Sobócki.
Krzyż pokutny i pręgierz - naprzeciwko piekarni:

Zakup chlebków słonecznych, pączusiów hiszpańskich (na trasę) i dalej w drogę. :)
Sobótka - Sobótka Górka - Chwałków - Biała - Zebrzydów - Marcinowice - Klecin.
Tutaj skręciłem w lewo i pojechałem do: Śmiałowice - Panków

Wierzbna:



Bożanów - Żarów.

Na więcej fotek Żarów nie "zasłużył". Bezpłciowe to miasto jakieś. :(
Chyba się ono zamściło za jego "nipolubienie", bo pojechałem nie tam gdzie trzeba i nadrobiłem kilka km. Ale nie ma tego złego... . ;)
Łażany - Mielęcin i Pyszczyn. :)






Gdybym pojechał tak jak planowałem, powinienem wyjechać z prawej strony - od Żarowa. Ale, jak pisałem... - nie zobaczyłbym... pałacu w Pyszczynie. :)

Marcinowiczki - Imbramowice i wzdłuż odległego brzegu (betonami) Zalewu Mietkowskiego do wsi Borzygniew - bliżej zalewu:




Kąty Wrocławskie

Relacja z wczorajszej wycieczki u Wioli, a foty u Cześka. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krzyż pokutny i pręgierz - naprzeciwko piekarni:

Zakup chlebków słonecznych, pączusiów hiszpańskich (na trasę) i dalej w drogę. :)
Sobótka - Sobótka Górka - Chwałków - Biała - Zebrzydów - Marcinowice - Klecin.
Tutaj skręciłem w lewo i pojechałem do: Śmiałowice - Panków

Wierzbna:



Bożanów - Żarów.

Na więcej fotek Żarów nie "zasłużył". Bezpłciowe to miasto jakieś. :(
Chyba się ono zamściło za jego "nipolubienie", bo pojechałem nie tam gdzie trzeba i nadrobiłem kilka km. Ale nie ma tego złego... . ;)
Łażany - Mielęcin i Pyszczyn. :)






Gdybym pojechał tak jak planowałem, powinienem wyjechać z prawej strony - od Żarowa. Ale, jak pisałem... - nie zobaczyłbym... pałacu w Pyszczynie. :)

Marcinowiczki - Imbramowice i wzdłuż odległego brzegu (betonami) Zalewu Mietkowskiego do wsi Borzygniew - bliżej zalewu:




Kąty Wrocławskie

Relacja z wczorajszej wycieczki u Wioli, a foty u Cześka. :)
Rower:
Dane wycieczki:
136.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Opis u Wioli.
Sobota, 19 maja 2007 | dodano: 19.05.2007
Opis u Wioli. :)


































Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)


































Rower:
Dane wycieczki:
129.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Piękny poranek. Jako, że
Piątek, 18 maja 2007 | dodano: 18.05.2007
Piękny poranek. Jako, że wstałem troszeczkę wcześniej,
pojechałem nad stawek przed Trestnem, policzyć ileż to jest tych łabądków. :)
Z matematyki zawsze byłem "noga", ale jakoś udało mi się je policzyć.
Ojciec zasłaniał je swoją posturą, więc musiałem uzbroić się w cierpliwość. W końcu piątka małolatów wyprzedziłóa ojca(?) i mogłem to uwiecznić. :)

Powrót na Opatowice i przez wyspę do pracy.
Po niej do sklepu, zakupić klocki hamulcowe i przednią diodówkę dla Wioli.
Poprzednia gdzieś sobie "poszła" - na wertepach jakichś zapewne. :( Następnie do domku na obiadek,
a po nim - z Żonką - nad poranny stawek, żeby zobaczyła młode.
Niestety, poszły spać chyba. Wcześniej niż ja i kury? ;)
Później Mokry Dwór i chodnikami oraz ścieżkami do domku.
Młoda znów wybyła na - kolejną - osiemnastę. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
pojechałem nad stawek przed Trestnem, policzyć ileż to jest tych łabądków. :)
Z matematyki zawsze byłem "noga", ale jakoś udało mi się je policzyć.
Ojciec zasłaniał je swoją posturą, więc musiałem uzbroić się w cierpliwość. W końcu piątka małolatów wyprzedziłóa ojca(?) i mogłem to uwiecznić. :)

Powrót na Opatowice i przez wyspę do pracy.
Po niej do sklepu, zakupić klocki hamulcowe i przednią diodówkę dla Wioli.
Poprzednia gdzieś sobie "poszła" - na wertepach jakichś zapewne. :( Następnie do domku na obiadek,
a po nim - z Żonką - nad poranny stawek, żeby zobaczyła młode.
Niestety, poszły spać chyba. Wcześniej niż ja i kury? ;)
Później Mokry Dwór i chodnikami oraz ścieżkami do domku.
Młoda znów wybyła na - kolejną - osiemnastę. :)
Rower:
Dane wycieczki:
60.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ledwo wyjechałem z domku
Czwartek, 17 maja 2007 | dodano: 17.05.2007
Ledwo wyjechałem z domku i zaczął padać deszczyk.
Postanowiłem więc "skryć" się w Parku Szczytnickim.
Jeździłem sobie po nim, aż z deszczyku zrobił się deszcz.

Szybciutko do pracy.
Po 16-tej pojeździłem po wrocławskich ulicach.
Byłem m.in. u bratowej, skąd udałem się na Maślice.
Tu zawróciłem i udałem się do domku (Królewiecka, Maślicka).

W sumie dzień udany. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Postanowiłem więc "skryć" się w Parku Szczytnickim.
Jeździłem sobie po nim, aż z deszczyku zrobił się deszcz.

Szybciutko do pracy.
Po 16-tej pojeździłem po wrocławskich ulicach.
Byłem m.in. u bratowej, skąd udałem się na Maślice.
Tu zawróciłem i udałem się do domku (Królewiecka, Maślicka).

W sumie dzień udany. :)
Rower:
Dane wycieczki:
51.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ranek lekko deszczowy. Uliczkami
Środa, 16 maja 2007 | dodano: 16.05.2007
Ranek lekko deszczowy. Uliczkami WW na jaz opatowicki i nawrót do pracy.
Po pracy do domku, obiadek i przejażdżka z Żonką na śluzę nr 1 pod Siechnicami,
z zamiarem sprawdzenia czy są już młode łabądki. :)
Gniazdo puste, łabędzi brak. :(
Stoimy na śluzie zawiedzeni, by po chwili doczekać się, wypływającej z oddali całej łabędziej rodzinki.

Powrót szosą, przez Blizanowice, Trestno, Opatowice - do domku.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Po pracy do domku, obiadek i przejażdżka z Żonką na śluzę nr 1 pod Siechnicami,
z zamiarem sprawdzenia czy są już młode łabądki. :)
Gniazdo puste, łabędzi brak. :(
Stoimy na śluzie zawiedzeni, by po chwili doczekać się, wypływającej z oddali całej łabędziej rodzinki.

Powrót szosą, przez Blizanowice, Trestno, Opatowice - do domku.
Rower:
Dane wycieczki:
48.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przed pracą na i po Wyspie
Wtorek, 15 maja 2007 | dodano: 15.05.2007
Przed pracą na i po Wyspie Opatowickiej.
Ledwie zajechałem na jeden z jej końców,
a tu nagle zerwał się dość silny wiatr,
który przygnał ciemne chmury.
Postanowiłem szybko wracać w stronę pracy.
Pojechałem uliczkami Biskupina do Parku Szczytnickiego.
Przytulanki. :)

Fragment Ogrodu Japońskiego w Parku Szczytnickim:

Po pracy znów przez wyspę i kierunek Trestno. Tuż przed wioską skręciłem w prawo na kolejną, nieznaną mi, polną drogę:

Jak się okazało, dojechałem na nowoodkryty niedawno stawek.
Wtedy widziałem tam jedno ptaszysko - nie licząc kaczki. ;)
Co zobaczyłem dzisiaj? Łabędzia rodzinka. :)



Po sesji zdjęciowej powrót na szosę i do domku. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ledwie zajechałem na jeden z jej końców,
a tu nagle zerwał się dość silny wiatr,
który przygnał ciemne chmury.
Postanowiłem szybko wracać w stronę pracy.
Pojechałem uliczkami Biskupina do Parku Szczytnickiego.
Przytulanki. :)

Fragment Ogrodu Japońskiego w Parku Szczytnickim:

Po pracy znów przez wyspę i kierunek Trestno. Tuż przed wioską skręciłem w prawo na kolejną, nieznaną mi, polną drogę:

Jak się okazało, dojechałem na nowoodkryty niedawno stawek.
Wtedy widziałem tam jedno ptaszysko - nie licząc kaczki. ;)
Co zobaczyłem dzisiaj? Łabędzia rodzinka. :)



Po sesji zdjęciowej powrót na szosę i do domku. :)
Rower:
Dane wycieczki:
42.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rano na i po Wyspie Opatowickiej.
Poniedziałek, 14 maja 2007 | dodano: 14.05.2007
Rano na i po Wyspie Opatowickiej.

Pod Most Bartoszowicki i skręt na groblę. P[rościutko do Most Chrobrego, a następnie drogą rowerową - prawie skończoną - do Mostów Jagiellońskich.
Pod Górkę Kilimandżaro, obok Morskiego Oka do Parku Szczytnickiego i pracusia. ;)

Po pracusi - wyszedłem h wcześniej - znów przez park i ulicami pod jaz opatowicki. Tym razem przez Most Bartoszowicki i wzdłuż Odry, do Lasku Strachocińskiego.
Przez rzepak. ;)

Mostek nad rzeczką Piskorną:
Wałami przeciwpowodziowymi do śluzy bartoszowickiej.
Jakiś cenny ładunek płynie (zadaszony). :)

Następnie "ul." Folwarczną i groblą do tymczasowego Mostu Szczytnickiego. Stąd szosą do Placu Grunwaldzkiego. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

Pod Most Bartoszowicki i skręt na groblę. P[rościutko do Most Chrobrego, a następnie drogą rowerową - prawie skończoną - do Mostów Jagiellońskich.
Pod Górkę Kilimandżaro, obok Morskiego Oka do Parku Szczytnickiego i pracusia. ;)

Po pracusi - wyszedłem h wcześniej - znów przez park i ulicami pod jaz opatowicki. Tym razem przez Most Bartoszowicki i wzdłuż Odry, do Lasku Strachocińskiego.
Przez rzepak. ;)

Mostek nad rzeczką Piskorną:

Wałami przeciwpowodziowymi do śluzy bartoszowickiej.
Jakiś cenny ładunek płynie (zadaszony). :)

Następnie "ul." Folwarczną i groblą do tymczasowego Mostu Szczytnickiego. Stąd szosą do Placu Grunwaldzkiego. :)
Rower:
Dane wycieczki:
41.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wrocław - Dworzec Główny PKP.
Niedziela, 13 maja 2007 | dodano: 13.05.2007
Wrocław - Dworzec Główny PKP. Odjazd 6.48.Ok. 8.30 w Bardzie Śląskim.
Przez całą podróż rozmawiałem z Rowerzystą z Bydgoszczy, ale nie z Fordonu, czyli tzw. sypialni. ;) Jego cel to Kudowa Zdrój. Załatwił sobie jakiś wypoczynek i ma zamiar jeździć po okolicy. Widać było, że Gość jest "zaprawiony w bojach" rowerowych.
Prawie tak jak ja. ;)))
Po dotarciu do celu udałem się na "rozmowę" z Rodzicami. Później: "hulaj dusza, piekła nie ma". ;)
Kierunek Przełęcz Łaszczowa (585 m n.p.m.) Non stop podjazd, ale w miarę łagodny. Jednak kilka razy musiałem zejść z rowerka, by się nia "zajechać". W końcu to dopiero początek mojej wycieczki. Przede mną jeszcze sporo podjazdów i zjazdów, a także, prawie setka kilometrów szosą - do Wrocławia.
"Kilka" zdjęć z dzisiajeszej wycieczki.
Poranny Wrocław:

Tam się wybieram - krzyż nad obrywem skalnym:

Kamień Brygidy:

W drodze:





Tyle już jadę, a tu jeszcze Bardo widać. ;)

Podczas popasu. :)

Wreszcie wjechałem na Przełęcz Łaszczową.
Teraz tam pojadę.




Wycieczka z Górnego Śląska "na krzyżu":

Bardo - moje miasteczko (przełom Nysy Kłodzkiej). :)

Młynarz też patrzy na Bardo - w centralnym punkcie fotki. :)

Jeszcze raz... ;)


Droga wyjazdowa: z Barda do Wrocławia, np. :)

Sarna - niestety troszkę daleko była, jak na mój sprzęt. :(


Kameleon na popasie. ;)

Szaraczek grzeczny był - czekał aż go sfotografuję. :)

Ule w Janowcu:

Żegnajcie Góry moje. Na jakiś czas musi mi was starczyć. :)

Zamek w Kamieńcu Ząbkowickim:

:) Kościół i pałac w nim. :)



Kolejne zerknięcie za siebie. :)

Ten przystanek uchronił mnie kiedyś przed deszczem. :)

Ciepło, wooody!!! ;)

Zawsze mnie korciło pojechać na ten mostek (droga dojazdowa do autostrady). ;)

Trasa z Janowca przebiegała przez następujące miejscowości: Dzbanów - Ożary - Kamieniec Ząbkowicki - Stolec - Sieroszów - Baldwinowice - Ciepłowody - Targowica - Skoroszowice - Nieszkowice - Dankowice - Wąwolnica - obok Białego Kościoła - Strzegów - Strzelin - Ludów Polski - Świnobród - Borek Strzeliński - Michałowice - Nawojowice - Polakowice - Wojkowice - Turów - Żerniki Wrocławskie - Wrocław.Ps. ponad 25 km w prawdziwym terenie
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez całą podróż rozmawiałem z Rowerzystą z Bydgoszczy, ale nie z Fordonu, czyli tzw. sypialni. ;) Jego cel to Kudowa Zdrój. Załatwił sobie jakiś wypoczynek i ma zamiar jeździć po okolicy. Widać było, że Gość jest "zaprawiony w bojach" rowerowych.
Prawie tak jak ja. ;)))
Po dotarciu do celu udałem się na "rozmowę" z Rodzicami. Później: "hulaj dusza, piekła nie ma". ;)
Kierunek Przełęcz Łaszczowa (585 m n.p.m.) Non stop podjazd, ale w miarę łagodny. Jednak kilka razy musiałem zejść z rowerka, by się nia "zajechać". W końcu to dopiero początek mojej wycieczki. Przede mną jeszcze sporo podjazdów i zjazdów, a także, prawie setka kilometrów szosą - do Wrocławia.
"Kilka" zdjęć z dzisiajeszej wycieczki.
Poranny Wrocław:

Tam się wybieram - krzyż nad obrywem skalnym:

Kamień Brygidy:

W drodze:





Tyle już jadę, a tu jeszcze Bardo widać. ;)

Podczas popasu. :)

Wreszcie wjechałem na Przełęcz Łaszczową.
Teraz tam pojadę.




Wycieczka z Górnego Śląska "na krzyżu":

Bardo - moje miasteczko (przełom Nysy Kłodzkiej). :)

Młynarz też patrzy na Bardo - w centralnym punkcie fotki. :)

Jeszcze raz... ;)


Droga wyjazdowa: z Barda do Wrocławia, np. :)

Sarna - niestety troszkę daleko była, jak na mój sprzęt. :(


Kameleon na popasie. ;)

Szaraczek grzeczny był - czekał aż go sfotografuję. :)

Ule w Janowcu:

Żegnajcie Góry moje. Na jakiś czas musi mi was starczyć. :)

Zamek w Kamieńcu Ząbkowickim:

:) Kościół i pałac w nim. :)



Kolejne zerknięcie za siebie. :)

Ten przystanek uchronił mnie kiedyś przed deszczem. :)

Ciepło, wooody!!! ;)

Zawsze mnie korciło pojechać na ten mostek (droga dojazdowa do autostrady). ;)

Trasa z Janowca przebiegała przez następujące miejscowości: Dzbanów - Ożary - Kamieniec Ząbkowicki - Stolec - Sieroszów - Baldwinowice - Ciepłowody - Targowica - Skoroszowice - Nieszkowice - Dankowice - Wąwolnica - obok Białego Kościoła - Strzegów - Strzelin - Ludów Polski - Świnobród - Borek Strzeliński - Michałowice - Nawojowice - Polakowice - Wojkowice - Turów - Żerniki Wrocławskie - Wrocław.Ps. ponad 25 km w prawdziwym terenie
Rower:
Dane wycieczki:
125.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Fart potrójny. :)
Sobota, 12 maja 2007 | dodano: 12.05.2007
Fart potrójny. :)
Rankiem (7.10 - ponoć normalni ludzie o tej porze - w sobotę - jeszcze śpią ;) ):
Wrocław - Kąty Wrocławskie (zaopatrzenie w wyroby mączne :) )
- Wrocław.
Fotka - głównie - dla Błażeja. :)

Wracając, tuż przed Sadkowem, skręciłem w lewo na Skałkę.
Wydłużyłem sobie troszeczkę trasę = 60 km.

Kilkanaście minut po powrocie do domku, zaczął padać deszczyk. :)
Następnie do brata/owej z bocheneczkiem, udowodnić im czy warto łączyć przyjemne z pożytecznym.
Niech posmakują Słonecznego... . ;) (19 km)
Dom (zaczęło lać i grzmieć) - obiadek.
Okolice Stadionu Olimpijskiego - Wyspa Opatowicka - szosą do domku = 26 km.
Tuż przed domem "złapały"mnie pierwsze krople ulewy i grzmotów. :)
Farciarz dzisiaj byłem. :)
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rankiem (7.10 - ponoć normalni ludzie o tej porze - w sobotę - jeszcze śpią ;) ):
Wrocław - Kąty Wrocławskie (zaopatrzenie w wyroby mączne :) )
- Wrocław.
Fotka - głównie - dla Błażeja. :)

Wracając, tuż przed Sadkowem, skręciłem w lewo na Skałkę.
Wydłużyłem sobie troszeczkę trasę = 60 km.

Kilkanaście minut po powrocie do domku, zaczął padać deszczyk. :)
Następnie do brata/owej z bocheneczkiem, udowodnić im czy warto łączyć przyjemne z pożytecznym.
Niech posmakują Słonecznego... . ;) (19 km)
Dom (zaczęło lać i grzmieć) - obiadek.
Okolice Stadionu Olimpijskiego - Wyspa Opatowicka - szosą do domku = 26 km.
Tuż przed domem "złapały"mnie pierwsze krople ulewy i grzmotów. :)
Farciarz dzisiaj byłem. :)
Rower:
Dane wycieczki:
105.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)